Czy warto kupić?- English Matters 43

Najnowszy numer English Matters zaczęłam czytać z małym opóźnieniem spowodowanym kursowaniem między Krakowem a domem. Zobaczcie co możecie znaleźć w najnowszym numerze na Listopad/Grudzień. Moim zdaniem numer ten wypada jeszcze lepiej niż poprzedni numer  i miejmy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej!
Numer jak zawsze rozpoczyna się od kilku ciekawostek. Tym razem zaciekawiły mnie szczególnie „Weird words” czyli „Dziwne słowa”. Jeśli chcecie wiedzieć jak po angielsku nazwać kogoś kto nigdy się nie śmieje, kogoś kto chodzi boso lub posiadanie dużych stóp-zajrzyjcie do English Matters!
Bardzo ucieszył mnie artykuł o autorze „Wielkiego Gatsbego” Scottcie Fitzgeraldzie. O filmie pisałam kilka słów już wcześniej , natomiast książkę wciąż mam w planach. Podobało mi się to, że zaraz po tym artykule jest artykuł o latach 20., obydwa łączą się w ładną całość, która pomaga nam lepiej zrozumieć ten czas. Jak dla mnie, jak najbardziej na plus.
Warto zaznaczyć, że został wydany podręcznik, który na podstawie oryginalnego tekstu tej powieści uczy języka!
Odkąd mam nowy telefon lubię wyszukiwać jakieś ciekawe aplikacje i nowy numer English Matters wychodzi mi na przód jeśli chodzi o tą kwestię. Artykuł o aplikacjach na telefon przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Nie miałam wcześniej pojęcia, że ludzie wymyślają tak bezsensowne aplikacje!
Bardzo podoba mi się także wywiad z Miranda’s Kiss. Pozory mogłyby sprawiać, że to nazwa jakiegoś zespołu, ale nie! Przeczytajcie żeby dowiedzieć się co to, a uwierzcie, że warto bo niedługo i Waszą imprezę może rozkręcić „lipstick reading”.
I na tym kończymy sekcję „People and lifestyle”, która w tym numerze nie rozczarowała mnie ani trochę.
Sekcję „Culture” rozpoczyna artykuł o chyba najsławniejszym pomniku Ameryki, czyli statua wolności. Artykuł bardzo ciekawy, bo to taki symbol, który chyba zna każdy, ale tak naprawdę mało o nim wiemy. Podoba mi się, choć nie ukrywam, że w tym dziale chciałabym znaleźć nieco więcej o kulturze Wielkiej Brytanii.
Tekst  „Devilishly Funny” o audycji BBC średnio mnie zainteresował, ale chciałabym jej posłuchać, żeby się przekonać czy warto.
Kolejnym artykułem jest tekst o Eurowizji. Nie interesuję się tym zbytnio, nasza reprezentacja też raczej nie odnosi tam sukcesu, no ale dzięki English Matters przynajmniej wiem, kto w tym roku Eurowizję wygrał i jakie są zasady konkursu.
Piosenka „Save your kisses for me” zespołowi reprezentującemu Wielką Brytanię – Brotherhood of Man – w 1976 przyniosła zwycięstwo. Z ciekawości włączyłam ją by posłuchać i okazało się, że ją znam. Wy także pewnie nie raz ją słyszeliście.  W EM tekst tej piosenki analizowany jest pod względem językowym. Więcej tekstów znajdziecie na www.antyteksty.com , ale myślę, że wprowadzenie takiej stałej rubryki do czasopisma też nie byłoby głupim pomysłem.
Tekst o „Haloween” jakoś nie przypał mi do gustu, ale może to dlatego, że po prostu nie przepadam za tym świętem.
Ale bardzo spodobał mi się artykuł pokazujący różne ciekawe idiomy pojawiające się w historii Ameryki.
Numer zamyka artykuł o Niku Wallenda, ale o tym już przeczytajcie sami!
Podsumowując znajdziemy w tym numerze dużo artykułów, które pomogą podszlifować nam język, ale dowiemy się także dużo kulturalnych ciekawostek. Ważne jest to, że do tego numeru mamy dodatek „Jak pisać emaile?”. Bardzo przydatny nie tylko w życiu, ale i w szkole!
English Matters do kupienia w salonach prasowych lub online.

Dodaj komentarz