Jak odreagować stres?

Przepraszam Was za ten zastój na blogu, który jest poniekąd związany z tematem dzisiejszego posta. Nie mam kiedy pisać, ani czytać blogów, dlatego, że jedno kolokwium goni drugie i naprawdę trudno jest wygospodarować chwilkę czasu na to.

Dzisiaj chciałabym napisać o tym jak odreagowuję stres. Każdy z nas musi sobie z nim radzić, ale kiedy już minie nasz organizm potrzebuje wytchnienia. Myślę, że dotyczy to każdego z nas bo chyba nie ma człowieka, który w ogóle by się nie stresował.
Jak radzić sobie radzić z tym w stresujących sytuacjach tego jeszcze Wam nie napiszę- wciąż jestem na drodze sprawdzania co działa, ale napiszę co zrobić już „po” żeby organizm miał wytchnienie. Tak naprawdę nie napiszę Wam co zrobić i, że to na pewno pomoże. Dlaczego? Bo każdy ma na to inny sposób. Powinniście wsłuchać się w swój organizm i on podpowie Wam co Was odstresuje. Dla jednych będzie to wysiłek fizyczny, a dla innych słodkie lenistwo. Pokażę Wam dwa niezawodne sposoby, które u mnie działają zawsze. Może wydadzą się Wam oczywiste, ale może kogoś zainspirują.
Zawsze tak mam, ze po dużej ilości stresu  muszę to po prostu… odespać. Co należy zrobić? Wstać później, ale jeśli nie mamy takiej możliwości to iść spać wcześniej. Większa niż zazwyczaj dawka snu zawsze mi pomaga i nie myślę o radach „Nie można nadrabiać snu w weekendy tylko wstawać jak zawsze”. Nie robię tego często i skoro mój organizm mówi mi, że to dobre to czemu nie? Sen jest dobry na wszystko, dlatego następnym razem po stresujących sytuacjach wypróbujcie to.
Żeby ten był lepszy warto przed pójściem spać wypić kubek melisy lub zielonej herbaty (parzonej przez ok 8 minut, jeśli będzie parzona za krótko zadziała odwrotnie!). Kolejnego dnia obudzicie się wypoczęci i gotowi do podejmowania kolejnych działań.
Drugi sposób to taka bardzo szeroka kategoria, do której można zaliczyć praktycznie wszystko. Chodzi o to by zrobić to co się lubi, ale na przykład nie ma się na to czasu lub dawno się tego nie robiło. Nieważne czy to będzie książka (już niedługo na blogu przegląd lekkich i odprężających książek!), film, serial, sport czy cokolwiek innego co Was relaksuje. Najważniejsze jest to żeby w tym czasie wyłączyć całkowicie swoje myślenie. Nie można myśleć o tym co trzeba zrobić jutro, o tym ile kolokwiów trzeba zaliczyć w nadchodzącym tygodniu ani o tym jak dużo mamy na głowę. Jesteśmy tu i teraz i nie myślimy o niczym innym.
Jest też jeden sposób, który nie jest twórczy, ale pomaga. I pewnie wszystkie blogerki rozwojowe mnie teraz skrytykują, ale zaproponuję Wam nic nie robienie. Kiedy jesteśmy wyczerpani nawet to pomaga. I nie potrzeba do tego ani wizyty w bibliotece czy w księgarni, ani komputera ani niczego innego. Ważne żeby nie myśleć o całym tym stresie. I to powinno być kluczowe zdanie tego posta.

Dodaj komentarz