Czy niebo istnieje naprawdę?

Czasem jest tak, że czekam na jakiś film od miesięcy. Czasem okazuje się, że było warto czekać, a czasem, że te kilkanaście złotych wydanych na bilet to strata pieniędzy. Ale są też takie filmy, które wybiera się bardzo spontanicznie. Muszę przyznać, że ostatnio nie byłam „na czasie” z obecnym repertuarem kinowym. Wiedziałam o kilku filmach, których reklamę widziałam codziennie na przystanku tramwajowym. Do kina wybraliśmy się spontanicznie, film wybraliśmy bo wydawał się ciekawy. Rozważaliśmy jeszcze Noego i Medicusa (o tym pierwszym słyszałam różne opinie, a co powiecie o Medicusie? warto obejrzeć?), ale ostatecznie padło na „Niebo istnieje, naprawdę”.
 Rzadko piszę posta o jednym filmie, zazwyczaj są to posty zbiorowe o kilku filmach (ostatni taki post był w lutym więc, chyba muszę się z Wami w końcu tym podzielić, choć filmów dużo nie będzie bo ostatnio raczej oglądam seriale), ale ten jest zdecydowanie warty tego, żeby poświęcić mu odrębny post.
Film opowiada o pewnej religijnej rodzinie miejscowego pastora. Wraz z żoną wychowuje on dwójkę dzieci Coltona i Cassie. Pewnego razu mały Colton trafia do szpitala i jest w bardzo ciężkim stanie. W czasie operacji modlą się za niego rodzina i wszyscy znajomi. Na szczęście Colton pomyślnie przechodzi operację, ale okazuje się, że…w czasie operacji opuścił swoje ciało i trafił do Nieba. Opowiada rodzicom o Jezusie, o tm jak wygląda Niebo, a dowodem na to, że naprawdę tam był jest opowieść o spotkaniu z siostra, która nigdy się nie urodziła, a o której on nigdy nie słyszał.
Historia wydaje się być nieprawdopodobna, ale to nie jest wymysł scenarzysty, ponieważ film oparty jest na prawdziwej historii (można także przeczytać książkę o tym chłopcu). Temat może być sporny, bo kwestie religijne nigdy nie są dla wszystkich jednoznaczne. Jako osoba wierząca odbieram ten film jako bardzo piękną historię. Wiele w niej jest ponadczasowych prawd i zdań, które warto zapamiętać. Łatwo się wzruszam na filmach, ale w kinie nie płakałam jeszcze nigdy…do czasu obejrzenia tego filmu. A do tego chłopczyk grający Coltona jest tak uroczy, że film ogląda się bardzo przyjemnie.
Bardzo poruszył mnie ten film i cieszę się, że go zobaczyłam. Gdyby nie ta spontaniczna wizyta w kinie pewnie nawet bym o nim nie usłyszała. Szkoda, że inne produkcje są tak nagłaśniane podczas gdy tak wartościowe filmy przechodzą bez echa. Polecam ten film każdemu, bo to taki film, który ubogaca.

Dodaj komentarz