Mów jak native speaker – część pierwsza

31Bardzo się cieszę, że zapowiedź cyklu spotkała się z takim miłym przyjęciem. Dziś przyszła pora na pierwszy post z cyklu. Dla niewtajemniczonych przypominam, że przez kilka najbliższych sobót będą pojawiać się posty językowe, dotyczące fonetyki języka angielskiego. Celem jest zbliżenie się do idealnej wymowy jak u native speakera. Zaznaczam jednak, że całkowicie idealnie mówić nie będziemy (a przynajmniej nie wszystkim się to uda), a jedynie zbliżymy się do tego. No i oczywiście słowem kluczem są ćwiczenia. Z samego przeczytania o tym nic nie zmienimy. Trzeba sobie codziennie wygospodarować chwilkę, wziąć listę słówek i poćwiczyć, bez tego rezultatów nie będzie.
Dziś zaczniemy od czegoś prostego, nie chciałabym rzucać Was na głęboką wodę, żebyście się nie zniechęcili. Gdy byłam młodsza i słuchałam piosenek bardzo mi się podobało, że niektórzy wykonawcy mówili takie bardzo miękkie t, czasem wręcz zahaczające o c, wiecie o czym mówię?
Na studiach dowiedziałam się, że takie właśnie powinno być t!
A teraz powiedz tata, dada lub jakieś inne słowa zawierające t lub d. Gdzie jest Twój język? Zapewne zauważycie, że język dotyka zębów i nic w tym dziwnego bo to jest nasze polskie t i d. Ale w  angielskim te dwie spółgłoski nie wymawiamy zębowo a dziąsłowo. Co to oznacza? Oznacza to, że podczas wymawiania t i d musimy językiem dotykać dziąsła, wtedy wymowa będzie miększa i zbliżmy się do tego jak powinno się to wymawiać.
Zostawiam Was z ćwiczeniem na ten tydzień : popróbujcie wymawiać t i d najpierw zębowo, a potem dziąsłowo – widzicie różnicę? Jeśli już to opanujecie weźcie jakąkolwiek listę słówek, których się uczyliście i poćwiczcie na nich. Róbcie to jak najczęściej żeby weszło Wam to w nawyk.
Jeśli macie jakieś pytania, śmiało pytajcie.

Dodaj komentarz