Moja muzyczna historia

Muszę się Wam przyznać, że nigdy nie byłam specjalnie muzyczną osobą. Sama raczej nie śpiewam i nie biorę się za grę na instrumentach muzycznych bo po prostu nie mam słuchu muzycznego. Muzyka w postaci słuchanej towarzyszy mi często, aczkolwiek nie zawsze – dałabym radę przeżyć bez tego. Były nawet czasy kiedy przez miesiące nie słuchałam żadnej muzyki. Dla wielu osób to wydaje się niewyobrażalne 😉 Choć teraz wielu czynności bez muzyki sobie nie wyobrażam. Podróż czy bieganie to czas kiedy szczególnie dbam o naładowany odtwarzacz.
Słucham bardzo różnej muzyki od popu aż po metal, choć kiedyś słuchałam innej muzyki. Są takie fakty z mojego muzycznego życiorysu, którymi zazwyczaj się nie chwalę 😉
Początki nastoletniego wieku to oczywiście muzyka grana w radiu i fascynacja dwoma polskimi wokalistkami – jedna bardzo ekscentryczna, druga bardzo normalna, według niektórych zbyt cukierkowa. Możecie się pobawić w zgadywanie o kogo chodzi 😉
W gimnazjum przechodziłam fazę słuchania pewnego polskiego zespołu, który odniósł wtedy ogromny sukces (kolejna zgadywanka dla Was). Miałam nawet bloga na ich temat, szkoda mi go trochę usunąć bo przez ponad rok wkładałam w niego dużo pracy pisząc posty prawie codziennie jak tylko pojawił się jakiś news. Oczywiście dochodziło do tego obklejenie całego pokoju ich plakatami i jazda na koncerty.
Potem kiedy już trochę mi przeszło zaczęłam się fascynować czarnymi rytmami. Jedna część moich koleżanek słuchała hip-hopu, r’n’b i tak dalej więc siłą rzeczy kiedy podsyłały mi ciągle jakieś piosenki do przesłuchania sama zaczynałam słuchać tego więcej i więcej. Jedna koleżanka słuchała wtedy metalu, pamiętam jak śmiałam się głównie z tego, że nie wiem jak można słuchać Rammsteina (uwaga, uwaga, zespół ten pojawi się jeszcze raz w tym poście). I to trwało tak co najmniej dwa lata. Rzadko można było można u mnie spotkać jakieś piosenki z gitarą, ale ten soul czy r’n’b też był taki bardziej popowy, nie wyszukiwałam mega nieznanych zespołów 😉
A potem poznałam mojego (wtedy jeszcze nie) chłopaka. On-zapalony fan rocka i metalu zaczął mi pokazywać ulubione zespoły i przekonywać do tego typu brzmień. Pierwszym zespołem, który mi pokazał był Iron Maiden. Bardzo mi się spodobał taki lżejszy metal i zaczęłam słuchać tego zespołu.
Żałuję, że nie udało mi się być na tegorocznym ich koncercie w Polsce, ale mam nadzieję, że zespół jeszcze zawita do naszego kraju i uda mi się posłuchać ich na żywo. Potem przekonywałam się do Slayera (wciąż nie jestem do końca przekonana, szczególnie podoświadczeniach z koncertu, to trochę za ciężkie jak dla mnie), Metallici, i Rammsteina. Rammsteina polubiłam dzięki temu, że mój chłopak rok temu zabrał mnie do Warszawy na ich koncert , teraz z uśmiechem na ustach wspominam jak ich krytykowałam kilka lat wcześniej 🙂
Teraz gdy to czytacie (o ile zadziałała automatyczna publikacja) jestem w Warszawie i oczekuję na koncert Metallici.  🙂
Mój muzyczny gust przechodził różne transformacje, a teraz słucham praktycznie wszystkiego po trochu. Doszłam do wniosku, że nie lubię ograniczać się gatunkiem zarówno w muzyce jak i na przykład książkach. A jak to jest z Wami? Czego słuchacie?
Ps. Nie wiem czy zdąże napisać na zapas sobotni post (i czy automatyczna publikacja zadziała), a mój dostęp do Internetu może być mocno ograniczony. Jeśli tak się zdarzy, że post nie pojawi się w sobotę, możecie być pewni, że będzie w niedzielę. Postaram się być na bieżąco na Instagramie. 🙂

Dodaj komentarz