Czy jestem za stara na takie książki?

Czytam dużo i lubię to odkąd tylko nauczyłam się czytać. Pamiętam jeden raz gdy byłam dużo młodsza i podczas wizyty w bibliotece wybierałam sobie książki pewna dziewczyna (w mniej więcej moim obecnym wieku) przyniosła do zwrotu całą siatkę Harleqin’ów. Wtedy myślałam, że wraz z odejściem nastoletnich czasów będę musiała pożegnać z ciekawymi książkami i pozostaną tylko Harleqiuny (oczywiście nic do nich nie mam, jeśli ktoś lubi je czytać niech nie czuje się urażony;)). Tak, to było trochę głupie, ale ta sytuacja mi się ostatnio przypomniała i pomyślałam, że będzie pasować w kontekście dzisiejszego tematu.
Czytam obecnie młodzieżową serię i podoba mi się mimo, że pewnie jest skierowana do ciut młodszych czytelniczek. No i jak to jest, czy wypada czytać tzw. „młodzieżówki” jeśli w metryczce pierwsza liczba nie jest już jedynką? Nie lubię zamykać tego co czytam w danych gatunkach i tak samo nie lubię klasyfikowania książek według wieku czytelników. Czytam różne książki, czasem są to te skierowane do dorosłych czytelników, a czasem te dla młodzieży. Wiadomo, że pewnie książki o przygodach trzynastolatki niekoniecznie mogą wpasować się w mój gust, ale już siedemnastolatki czemu nie?
Każdy wiek jest dobry na nadrabianie książkowych zaległości. Harry’ego Pottera przeczytałam dopiero dwa lata temu, a lubianą przez wiele dziewczyn polską serię „Jeżycjada” zaczęłam niedawno i jeszcze nie skończyłam. Teraz także czytam książki z młodzieżowej serii, a na mojej liście do przeczytania jest jeszcze mnóstwo innych tego typu książek. Gdy byłam w liceum czytałam trochę mniej, a pojawiło się wtedy (i nadal pojawia!) tyle ciekawych książek, że szkoda tego nie przeczytać.
Takie książki mogą zafundować nam powrót do przeszłości, którego nigdy nie doświadczymy – nigdy drugi raz nie będziemy mieć szesnastu lat, a wchodząc w świat takich bohaterów możemy przeżywać wszystko jeszcze raz. Czasem nawet w totalnie innej rzeczywistości. Jakie są jeszcze zalety młodzieżowych książek? Są przeważnie pisane w taki sposób by były lekką lekturą, a więc zazwyczaj przyjemnie się je czyta.

Nie będę Was przekonywać do takich książek, bo każdy czyta to co lubi, ale chciałabym pokazać, że takie książki nie zawsze są infantylne 🙂

Muszę przyznać, że lubię podglądać co czytają inni ludzie np. w tramwaju i nie przeszkadza mi to, że ktoś zobaczy okładkę książki, którą czytam. Lubię oglądać stosiki na książkowych blogach i najbardziej podoba mi się w nich różnorodność.  Uważacie, że jest granica wieku w której nie wypada sięgać po pewne książki czy raczej tak jak ja nie lubicie przypisywać książek do grup wiekowych? 🙂

Dodaj komentarz