Hobbit – czy warto iść na to do kina?

W natłoku świątecznych przygotowań pewnie nie macie czasu by pomyśleć o obejrzeniu jakiegoś filmu a co dopiero o wycieczce do kina. Jednak po świętach akurat będzie weekend (więcej wolnego dla pracujących;)) i będzie świetna okazja by się tam wybrać i obejrzeć ostatnią część Hobbita. Ale czy warto? Ja już obejrzałam zakończenie tej trylogii, bo wybrałam się na nocny maraton filmowy, dlatego jestem dopiero co po obejrzeniu wszystkich części i dziś napiszę Wam jak postrzegam ekranizację tej książki Tolkiena.

Przed obejrzeniem pierwszej części przeczytałam książkę (jakoś tak zawsze wolę przeczytać a potem obejrzeć, gdybym zrobiła na odwrót książki już bym pewnie nie przeczytała) i bardzo zdziwiła mnie jej grubość. Trzy części z takiej książeczki? Można i tak. Pierwsza część nieco mi się dłużyła, ale moja ogólna ocena była dobra. Te wszystkie efekty specjalne, muzyka, cała oprawa – to chyba w głównej mierze zadecydowało o mojej ocenie. Historia też mi się podobała i gdyby pewnie skrócić ją o połowę to nawet by się nie dłużyła.

Wiecie jakoś tak nie lubię przerywać zaczętych serii więc rok później było oczywiste, żedrugą część także zobaczę. A poza tym mój chłopak nie widział nawet takiej możliwości żeby nie iść 😉 Mimo, że druga część dostała ode mnie na Filmwebie taką samą ocenę jak pierwsza to muszę przyznać, że bardzo mi się podobała. Chyba nie było momentów kiedy coś się dłużyło, a film krótki nie jest.

Trzecia część Hobbit’a był wśród premier filmowych na które czekałam. Na nocnym maratonie zaczęła się nad ranem czyli wtedy kiedy już pewnie wielu osobom chciało się spać, w tym także mnie.To też pewnie był jeden z czynników, które wpłynął na to jak postrzegam trzecią część. Jak ją opowiedzieć w wielkim skrócie?  Każdy z każdym się bije 😉 Nie do końca pamiętam czy to wszystko było w książce, ale jeśli nie było to według mnie było to trochę zbędnę. Ostatnia część dla mnie tak naprawdę mogła zakończyć się po jakiś dziesięciu minutach. Muszę jednak przyznać, że było kilka wzruszających momentów (niektóre z nich przespałam..), a także kilka dziwnych (nierealnych) scen jak np. Legolas biegnący po walących się schodach (?). Mimo wszystko oceniłam trzecią część jedynie ciut niżej niż poprzednie bo film zrealizowany jest dobrze, tylko fabuła troszkę szwankuje.

Czy warto się wybrać do kina na Hobbita? Musicie sami ocenić. Jeśli chodzi o mnie to czuję się trochę zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś lepszego. A jeśli już widzieliście to podzielcie się ze mną swoją opinią :)Jeśli nie uda mi się napisać nic przed świętami to chciałabym życzyć Wam wszystkich wszystkiego dobrego w te święta. Aby były radosne, spokojne, pełne wiary i rodzinnej atmosfery. 🙂

Dodaj komentarz