O posiadaniu psa ze studenckiej perspektywy

Co cechuje każdego blogera? Posiadanie zwierzaka! Może to być pies, kot albo nawet królik. Każde z tych stworzonek to przemyślana część blogowego marketingu, no bo kto zdobędzie więcej lajków niż psia mordka? 🙂 Oczywiście żartuję, choć trochę prawdy w tym jest. 😉
Chyba od zawsze lubiłam psy, ale tylko te małe – dużych się bałam. Miałam nawet taki czas kiedy „intensywnie” nimi się interesowałam czego efektem był m.in stosik gazet „Mój pies” a potem w końcu psiak. Niestety szybko przyszło mi się z nim pożegnać a wraz z nim pożegnałam moje psie zainteresowania.
Od pewnego czasu myślę, że fajnie byłoby mieć psa, takiego małego np. yorka albo maltańczyka, ale wiem też, że moje warunki niekoniecznie mi na to pozwalają. Po pierwsze, myślę, że najbardziej uciążliwe stałyby się powroty do domu, a że jeżdżę stosunkowo często to nie byłoby to zbyt wygodne ani dla psa ani dla mnie. Studiuję dopiero drugi rok, mieszkam w drugim mieszkaniu, ale tak naprawdę nie wiem gdzie jeszcze się znajdę, a często właściciele mieszkań nie są dobrze ustosunkowani do zwierząt. No i jeszcze jeden bardzo ważny aspekt – studenckie życie (od tej bardziej uczelnianej strony;)) cechuje duża nieregularność, a nie chciałabym żeby piesek długo przebywał sam a tym bardziej nie chciałabym zrzucać obowiązku np. wyprowadzania na współlokatorki.
Zalet posiadania psa chyba wymieniać nie trzeba. Pies to przede wszystkim prawdziwy przyjaciel człowieka, zawsze z nim jest weselej. To także poniekąd wymuszacz aktywności fizycznej 🙂 A dlaczego nie kot albo inne zwierzątko? Nigdy nie chciałam mieć zwierząt typu chomiki czy króliki, a koty są fajne na zdjęciach czy w opowieściach. Właściciele kotów pewnie mnie za to zlinczują, ale wydają mi się one trochę fałszywe, mające w nosie wszystko naokoło.
Myślę, że ostatecznie zdecyduję się na psa, ale na pewno jeszcze nie teraz. Wiem, że nie mogłabym mu zapewnić tego czego potrzebuje, ale kiedyś na pewno!
A jak to u Was jest ze zwierzątkami? 🙂

Dodaj komentarz