Ile Cię w życiu ominęło?

Musicie wiedzieć, że tak właściwie to nie miałam tego posta w planach, ale ostatnio dzieje się bardzo dużo rzeczy, które skłoniły mnie do różnych przemyśleń na ten temat. Ile tak naprawdę rzeczy mnie ominęło? Dlaczego z nich zrezygnowałam? Dlaczego się poddałam?
Już na wstępie chciałabym jeszcze wyjaśnić, że mam taką filozofię w życiu, że nic nie dzieje się przez przypadek. Wszystko jest po coś. Tak jest chyba łatwiej żyć bo da się wtedy dostrzec, że z nieprzyjemnych doświadczeń można się czegoś nauczyć i potem łatwiej docenić to co się ma. Jednak to tylko tak na marginesie bo nie o tym dziś mowa.
Najpierw zastanów się czy może Ciebie ominęły w życiu jakieś rzeczy. Jasne, nie wiesz tego tak samo jak i ja, ale wiesz czy było coś co mogło sprawić, że mogło być lepiej. Myślę, że ja za bardzo polegałam na innych ludziach. Ile fajnych rzeczy pewnie mnie ominęło, bo nie chciałam zrobić tego sama a inni nie byli tym zainteresowani?.A jest wiele rzeczy, które można zrobić samemu, lub spróbować zrobić z kimś nowo poznanym a w przyszłości dzięki temu mieć do tego towarzystwo. Na przykład prawie każdą nową szkołę zaczynałam z kimś mi znanym. Nie chcę przez to powiedzieć, że to było złe, bo jednak fajnie było mieć wsparcie kogoś już znanego, ale z drugiej strony to często sprawia, że zamykamy się na poznawanie nowych osób. Studia zaczęłam sama i cieszę się z tego, bo to był pierwszy krok do szeroko pojętej samodzielności. Tym bardziej, że wyjechałam na studia ze swojego rodzinnego miasta.
To wszystko wiąże się z wychodzeniem z własnej strefy komfortu. Jasne, że fajnie jest popijać w spokoju herbatkę i czekać aż coś fajnego się wydarzy, ale jeśli sami sobie wtedy nie pomożemy to się to nie wydarzy. Czasem warto jest wyjść z własnej strefy komfortu, choćby po to żeby spróbować czegoś nowego, bo nie można powiedzieć, że się do czegoś nie nadaje, jeśli się tego nie spróbuje. Po co siedzieć z założonymi rękami, gdy życie tak szybko ucieka? Z drugiej strony fajnie jest żyć bez stresu, tak jak jest nam wygodnie, ale każdy kto spróbował wyjść z własnej strefy komfortu wie, że to bardzo przyjemne uczucie. Warto się przełamać, spróbować czegoś nowego, rzucić sobie wyzwanie.
Łatwo narzekać, że nic ciekawego się nie dzieje, ale jeśli nie weźmiemy tego w nasze ręce to nic się nie zmieni.
Kim bym dziś była gdybym nie zrezygnowała z tylu rzeczy? Tego nie wiem, może byłabym lepszą może gorszą osobą. Może nie miałabym w swoim otoczeniu tych ludzi, których mam. O tym jednak nie myślę, bo tak jak już napisałam, nie wierzę w przypadki. Mogę jednak myśleć o tym co zrobić teraz. I gdybym nie wyszła z własnej strefy komfortu raz, drugi, piąty to pewnie byłabym wciąż w tym samym miejscu. A czy do tej pory było warto? Tak! Nieważne, czy wyzwaniem dla Ciebie będzie stanięcie przed kamerą, zapisanie się samemu na kurs, który już od dawna masz na oku czy może to, że w końcu znajdziesz jakąś dorywczą pracę. Ważne, żeby iść do przodu.
A Ciebie co ominęło?

Dodaj komentarz