Jakich nauczycieli wspominamy najlepiej?

Z okazji jutrzejszego święta wszystkich nauczycieli chciałabym z Wami powspominać nauczycieli. Większość z Was skończyła już szkołę, więc poznała ich wielu. Uwielbiam czytać historie o inspirujących nauczycielach z powołania, więc mam nadzieję, że spotkaliście takich na swojej edukacyjnej drodze. Muszę przyznać, że u mnie nie było niestety nikogo takiego, ale są tacy, którzy zapadli w pamięć.
Czy tego chcemy czy nie nauczyciele są różni. Jedni lepsi, inni gorsi. Jedni mają świetny kontakt z dziećmi czy młodzieżą, a inni uczą tak jakby trafili do szkoły przez przypadek. Jaki jest więc ten idealny nauczyciel? Uczeń pewnie powie, że ten, który jest zabawny, mało wymagający i pozwalający na dużą swobodę na lekcjach. Znajomo brzmi? Myślę, że każdy z nas spotkał się z takim nauczycielem lub przynajmniej słyszał od kogoś o tak wyglądających lekcjach. Teraz gdy jesteśmy starsi może się to postrzeganie troszkę zmienić, ktoś może powiedzieć, że to ktoś kreatywny, wymagający, ale i potrafiący nauczyć. W ciągu dwóch lat studiów również poznałam kilku czy nawet kilkunastu wykładowców i wśród nich także można spotkać ludzi z pasją, ale niestety zdarzają się tacy, którzy przychodzą tylko odwalić swoją robotę i nic innego ich nie obchodzi, albo tacy, którzy za cel obrali sobie maksymalne utrudnienie życia studentowi. Dziś jednak chciałabym się cofnąć w czasie i powspominać tych, z którymi styczności już nie mam.
Ze wszystkich moich szkół najlepiej wspominam czas liceum także jeśli chodzi o nauczycieli. Może to dlatego, że lepiej ich pamiętam bo w końcu to było nie tak dawno temu, a może też dlatego, że w szkole ponadgimnazjalnej jest też już nieco inny stosunek do ucznia. Jednym z tych, których lepiej wspominam był nauczyciel historii. Mimo, że byłam w klasie humanistycznej to nie lubiłam historii ani nie miałam do niej dobrej pamięci. Jednak dzięki temu nauczycielowi polubiłam ten przedmiot, bo Jego lekcje były zawsze ciekawe, pełne różnych anegdotek i śmiesznych sformułowań, które pomagały zapamiętać historyczne fakty. Widać było, że to co robi jest Jego pasją i potrafił przekazać wiedzę tak, że nie było to nudne. Tylko dzięki temu zniosłam tak dużą liczbę godzin historii jaka jest przydzielona klasie humanistycznej.
Kolejną osobą jest moja polonistka i zarazem wychowawczyni. Osoba z ogromną wiedzą i mimo, że wszystko musiało być książkowo, a materiał musiał być zrealizowany to znalazł się także czas na opowiadanie  na przykład zabawnych historii sprzed lat. To co mnie zawsze najbardziej zadziwiało to Jej świetna pamięć, można się było zdziwić jakie szczegóły sprzed lat potrafi przytoczyć.
Gdy wpadłam na pomysł pisania tego posta to właśnie te dwie osoby przyszły mi na myśl. Ale było jeszcze wielu innych nauczycieli, którzy w jakiś sposób się wyróżniali –nauczycielka chemii, która potrafiła wprowadzić taką dyscyplinę, że nikt się nie odzywał a przy tym sporo wymagała (co było dla nas sporym wyzwaniem ze względu na profil klasy),matematyczka, która na początku stawiała same tróje i często opowiadała żarciki śmieszne tylko dla niej czy bardzo zabawny nauczyciel WOKu. 
Tak naprawdę to jaka jest dana szkoła zależy w dużej mierze od nauczycieli. Bo jeśli są dobrze wykwalifikowani to też będzie widoczne w osiągnięciach uczniów, a jeśli do tego jeszcze są „ludzcy” i potrafiący nawiązać kontakt z uczniem to w takiej szkole będzie się miło uczyć. Nie wiem czy za kilka lat będę mieć pracę zgodną z wykształceniem i tak naprawdę nie wiem jeszcze do końca czy praca w szkole to coś w czym się będę spełniać, ponieważ dopiero poznaję to wszystko. Wiem, że jeśli już trafię do szkoły to chciałabym być nauczycielem, który zainspiruje, pomoże, ale i nauczy.
Teraz Wasza kolej – podzielcie się swoimi doświadczeniami z nauczycielami. Może są tacy, którzy zapadli Wam w pamięć bo byli tak dobrzy, albo tak źli? Wolałabym jednak żebyście się skupili na tych pozytywnych i inspirujących historiach.

Dodaj komentarz